Hej, na wstępie chcę wam podziękować za każdy komentarz. One mnie motywują, czytam każdy z nich :)
Majówkaaa i nareszcie wolne. Wiem, że dopiero co wolne było, ale jakoś człowiek chciałby więcej wolności. Siedem dni wolnego, czujecie to? :3 Ciężko było wytrzymać te ostatnie godziny w szkole, ale dało radę. Na wf-ie jakimś cudem nie było gry w siatkę, każdy robił co chciał, więc po krótkiej rozgrzewce z przyjaciółką wzięłyśmy piłkę do kosza i z trzema innymi koleżankami poszłyśmy grać. Piłka co chwilę nam gdzieś uciekała, więc po nią biegałam, każdy dodatkowy ruch się przyda ^^ Na dworze znowu słońce, to ładuje moje baterie pozytywną energią. Jutro o 7, czyli jeszcze przed śniadaniem idę z przyjaciółką pobiegać. Już od dawna myślałam o tym żeby tak spróbować, a że przyjaciółka to ranny ptaszek i na dodatek lubi biegać to korzystam ^^ Tak w ogóle dzisiaj z mamą kupiłyśmy sadzonki truskawek i poziomek i mamy je na balkonie, mam nadzieję, że coś nam z tego wyjdzie :) Aaa, zapomniałabym. Jutro mam okazję pojechać rowerem jakieś 20 km, ale celem jazdy jest ogólnie pojechanie na obiad do takiej miejscowości, w której są różne grill bary dla rowerzystów. No cóż, musiałabym zjeść jakąś kiełbasę lub kaszankę. Chyba, że zrobiłabym sobie kanapkę jakąś dobrą z ciemnego pieczywa + jabłko i kiedy rodzinka jadłaby obiad ja bym zjadła to, no ale później w domu mama i tak by kazała coś na obiad dojeść, więc jak myślicie, co mam zrobić? Pojechać z nimi i zjeść kaszankę, czy zostać w domu i udać, że jadłam obiad?
A co do jedzenia
Bilans :)
-płatki fitness + mleko 0,5% + trochę banana 150 kcal (przed szkołą)
-jabłko 36 kcal ( w szkole)
-1 x chrupkie z szynką drobiową i papryką 35 kcal ( w trakcie szkoły jak na moment byłam w domu koło 13:30)
-trochę fileta z dorsza z piekarnika + przyprawy + mizeria ok. 80 kcal + zioła na jelita
- jabłko 36 kcal + 3 plasterki banana 4 kcal? + 1x chrupkie z szynką drobiową i papryką 35 kcal = 75 kcal
24. dzień SGD 376 / 450
Trzymajcie się :*
“I tutaj zacząłem wsłuchiwać się w głos swojego serca, które zaczęło się na nowo otwierać. I teraz wiem, że jedyną władzą, jaką posiadam, jest ta, jaką mam nad sobą.”
środa, 30 kwietnia 2014
wtorek, 29 kwietnia 2014
#21
Cześć ^^ Ach, ja już żyję majówką. Tydzień wolnego mam, bo w szkole piszą matury :) Praktycznie przez cały weekend mam luz, jeszcze tylko napiszę wypracowanie na j.polski. Temat jest ciekawy "Człowiek wobec spraw doczesnych i wiecznych". Tak się składa, że ten temat pasuje do wielu z nas. Mam nadzieję, że coś mądrego tam napiszę.
Jutro wf w szkole, błagam żeby nie było gry w siatkówkę...
Wczoraj byłam u sąsiadów żeby oddać im kota, który uciekł i znalazł się u mnie pod drzwiami. Później sąsiadka mnie poprosiła, czy mogłabym jej pokazać jak obciąć kotu pazurki. Pazurki obcięte, przynajmniej te z przodu, ale powiem jedno: to bolało! Dłonie mam pięknie podrapane :) Ale w sumie nie pierwszy raz kiedy jakiś kot mnie tak załatwił, więc nie użalam się nad sobą. Co do kotów, to mój właśnie śpi sobie u mnie na łóżku, zauważyłam, że on bardzo lubi miejsca gdzie mną pachnie, a najlepiej żeby w tym miejscu były jakieś moje ubrania, wtedy kładzie się na nie zadowolony jak nie wiem co.
Dieta? A również dobrze idzie ^^ Kolejny zaliczony dzień. Jakieś 20 minut temu zjadłam kolacje ( jem kolację żeby nie mieć wieczornego napadu).
Bilans:
- 2x chrupkie z szynką drobiową 60 kcal + gryz marchewki 2 kcal+ herbata czerwona
-jabłko 36 kcal
-2 kotleciki sojowe + mizeria ok. 90 kcal
-2 x chrupkie z szynką drobiową i cienkimi plasterkami papryki 70 kcal + zioła na poprawę pracy jelit
23. dzień SGD 258/300
Trzymajcie się :*
Jutro wf w szkole, błagam żeby nie było gry w siatkówkę...
Wczoraj byłam u sąsiadów żeby oddać im kota, który uciekł i znalazł się u mnie pod drzwiami. Później sąsiadka mnie poprosiła, czy mogłabym jej pokazać jak obciąć kotu pazurki. Pazurki obcięte, przynajmniej te z przodu, ale powiem jedno: to bolało! Dłonie mam pięknie podrapane :) Ale w sumie nie pierwszy raz kiedy jakiś kot mnie tak załatwił, więc nie użalam się nad sobą. Co do kotów, to mój właśnie śpi sobie u mnie na łóżku, zauważyłam, że on bardzo lubi miejsca gdzie mną pachnie, a najlepiej żeby w tym miejscu były jakieś moje ubrania, wtedy kładzie się na nie zadowolony jak nie wiem co.
Dieta? A również dobrze idzie ^^ Kolejny zaliczony dzień. Jakieś 20 minut temu zjadłam kolacje ( jem kolację żeby nie mieć wieczornego napadu).
Bilans:
- 2x chrupkie z szynką drobiową 60 kcal + gryz marchewki 2 kcal+ herbata czerwona
-jabłko 36 kcal
-2 kotleciki sojowe + mizeria ok. 90 kcal
-2 x chrupkie z szynką drobiową i cienkimi plasterkami papryki 70 kcal + zioła na poprawę pracy jelit
23. dzień SGD 258/300
Trzymajcie się :*
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
#20 Maj
SGD kończę 6.05 i wtedy też wdrażam w życie plan "Maj". Chcę ułożyć swój własny plan. Tak jak ktoś kiedyś ułożył HSGD, SGD. Obecnie jestem niby na SGD, ale i tak bardziej swoje bilanse prowadzę. Jest napisane 600, a ja jem 200... To chyba nie o to chodzi. Dlatego pomyślałam, że wdrożę coś swojego :) Oto są ogólne zasady:
-ograniczam smażenie do minimum,
-piję więcej wody,
-co najmniej 3 razy w tygodniu ćwiczę "mocniej"? Tj. bieganie, rower, marszobieg, wf, ćwiczenia z płytą itp., chyba każda z nas intuicyjnie wie co oznaczają takie mocniejsze ćwiczenia,
-jak najwięcej ruchu, tak ogólnie np. dodatkowe przejście po schodach, spacery, łatwe ćwiczenia w domu typu 50 brzuszków + przysiady,
-warzywa, owoce,
-muszę zjeść śniadanie, dobrze jeśli będzie większe niż opcjonalna kolacja,
- limit max. 650 kcal w tygodniu, a w weekend max. 700 ( to nie znaczy, że muszę się zbliżać do granic),
-nie jem nic czekoladowego, tłustego,
-pilnuję karteczek.
Na którymś blogu natrafiłam na świetny według mnie pomysł. Dziewczyna pisała, że będzie robić sobie karteczki z hasłami np. "dzisiaj 2 l wody", "dzisiaj idziesz na rower"
Pomyślałam, że również porobię takie kartki i będę je losować wieczorem żeby wiedzieć co mnie jutro czeka :) W sumie jak to będzie dokładniej wyglądało to się okaże dopiero w praniu. Na kartce będzie mogło być napisane np. " przymusowe 30 skoków na skakance" i nawet jeśli wracam danego dnia z biegania to skaczę i nie marudzę. Doszłam również do wniosku, że mogę zrobić "-100 kcal" i wtedy zmniejszam limit na dany dzień. Nie wiem już jak wam to lepiej wyjaśnić. Jak wspomniałam, wszystko się okaże w czasie. Jeśli mi się jakieś zasady przypomną lub coś jeszcze nowego wymyślę to oczywiście dopiszę, bo do 6. maja jeszcze troszkę czasu. Ale tak ogólnie to co o tym sądzicie ?
-ograniczam smażenie do minimum,
-piję więcej wody,
-co najmniej 3 razy w tygodniu ćwiczę "mocniej"? Tj. bieganie, rower, marszobieg, wf, ćwiczenia z płytą itp., chyba każda z nas intuicyjnie wie co oznaczają takie mocniejsze ćwiczenia,
-jak najwięcej ruchu, tak ogólnie np. dodatkowe przejście po schodach, spacery, łatwe ćwiczenia w domu typu 50 brzuszków + przysiady,
-warzywa, owoce,
-muszę zjeść śniadanie, dobrze jeśli będzie większe niż opcjonalna kolacja,
- limit max. 650 kcal w tygodniu, a w weekend max. 700 ( to nie znaczy, że muszę się zbliżać do granic),
-nie jem nic czekoladowego, tłustego,
-pilnuję karteczek.
Na którymś blogu natrafiłam na świetny według mnie pomysł. Dziewczyna pisała, że będzie robić sobie karteczki z hasłami np. "dzisiaj 2 l wody", "dzisiaj idziesz na rower"
Pomyślałam, że również porobię takie kartki i będę je losować wieczorem żeby wiedzieć co mnie jutro czeka :) W sumie jak to będzie dokładniej wyglądało to się okaże dopiero w praniu. Na kartce będzie mogło być napisane np. " przymusowe 30 skoków na skakance" i nawet jeśli wracam danego dnia z biegania to skaczę i nie marudzę. Doszłam również do wniosku, że mogę zrobić "-100 kcal" i wtedy zmniejszam limit na dany dzień. Nie wiem już jak wam to lepiej wyjaśnić. Jak wspomniałam, wszystko się okaże w czasie. Jeśli mi się jakieś zasady przypomną lub coś jeszcze nowego wymyślę to oczywiście dopiszę, bo do 6. maja jeszcze troszkę czasu. Ale tak ogólnie to co o tym sądzicie ?
#19
Cześć ^^ Zła passa chyba została przerwana, ponieważ dzisiaj jest ... KOLEJNY DOBRY DZIEŃ :) W poniedziałki mam normalnie do 12: 30, ale ponieważ pani nie zjawiła się na ostatniej lekcji to wyszliśmy i 12:15 już byłam w domku. Prawie od razu wskoczyłyśmy z mamą na rowery i pojeździłyśmy po mieście żeby zakupy na ten tydzień porobić. Nie tylko dla nas, bo to zazwyczaj najwięcej dla kota kupujemy, on potrafi zjeść tyle, że aż się dziwie, że on gruby nie jest : O Też bym tak chciała. No niestety, życie jest naprawdę niesprawiedliwe xd. Jeśli można mój styl odżywiania nazwać dietą to dieta idzie dobrze ^^ Już dawno nie było mi tak fajnie. Może to dzięki temu, że w końcu wyszło słońce i człowiekowi od razu lepiej? Poza tym przygotowałam sobie dzisiaj obiad. Sama, nareszcie. Mama ciągle się denerwuje, że dla mnie trzeba inaczej gotować i w ogóle, więc dzisiaj zmyłam za nią naczynia. Zrobiłam sobie sama obiad i może będzie zadowolona, ponieważ ja osobiście jestem ^^ Lubię sobie sama przyrządzać jedzenie.
Dotychczasowy bilans: Edit. godz. 18:32
- płatki fitness(większa garstka) + mleko 0,5% (125 ml) + 5 cieniutkich plasterków banana za 120 punktów :D
-jabłko za 36 punktów
-3 kotleciki sojowe (niby schabowe)(1 szt. ok. 5-6g) + brokuły razem mamy 100 punktów
-pół marchewki (a nawet nie) 6 kcal + jabłko 36 kcal + troszkę mizerii 20 kcal + chrupkie z serkiem kanapkowym 50 kcal + trochę dżemu 30 kcal = 142 kcal
+ napar z mięty i lnu (na poprawę pracy jelit)
[Nie wiem, czy zjem kolację, może kromkę z dżemem? Ostatnio mam taką ochotę na ten nasz domowy dżem, że mogłabym żyć tylko nim!]- przed editem
Znacie to uczucie kiedy nagle przychodzi chęć na jedzenie? Mnóstwo jedzenia... prościej mówiąc, czujecie nadchodzący napad. Ja tak i miałam zamiar zjeść tylko jabłko, a jak widać kolacja się rozrosła, ale jakimś cudem powiedziałam sobie, że nie mogę kolejny raz zawalić. Wzięłam na talerzyk rzeczy, które pozwolą mi podjeść, ale nie będą to puste, monstrualne kalorie i tak oto ocaliłam siebie! Wyszłam z tej walki w dosyć nienaruszonym stanie :)
22. dzień SGD z wynikiem 398 / 400 Udało mi się, uff
A teraz muszę się w sobie zebrać żeby powtórzyć na historię, sprawdzian już jutro. Może się do tego zabiorę, oby :P
Trzymajcie się chudo :*
Dotychczasowy bilans: Edit. godz. 18:32
- płatki fitness(większa garstka) + mleko 0,5% (125 ml) + 5 cieniutkich plasterków banana za 120 punktów :D
-jabłko za 36 punktów
-3 kotleciki sojowe (niby schabowe)(1 szt. ok. 5-6g) + brokuły razem mamy 100 punktów
-pół marchewki (a nawet nie) 6 kcal + jabłko 36 kcal + troszkę mizerii 20 kcal + chrupkie z serkiem kanapkowym 50 kcal + trochę dżemu 30 kcal = 142 kcal
+ napar z mięty i lnu (na poprawę pracy jelit)
[Nie wiem, czy zjem kolację, może kromkę z dżemem? Ostatnio mam taką ochotę na ten nasz domowy dżem, że mogłabym żyć tylko nim!]- przed editem
Znacie to uczucie kiedy nagle przychodzi chęć na jedzenie? Mnóstwo jedzenia... prościej mówiąc, czujecie nadchodzący napad. Ja tak i miałam zamiar zjeść tylko jabłko, a jak widać kolacja się rozrosła, ale jakimś cudem powiedziałam sobie, że nie mogę kolejny raz zawalić. Wzięłam na talerzyk rzeczy, które pozwolą mi podjeść, ale nie będą to puste, monstrualne kalorie i tak oto ocaliłam siebie! Wyszłam z tej walki w dosyć nienaruszonym stanie :)
22. dzień SGD z wynikiem 398 / 400 Udało mi się, uff
A teraz muszę się w sobie zebrać żeby powtórzyć na historię, sprawdzian już jutro. Może się do tego zabiorę, oby :P
Trzymajcie się chudo :*
niedziela, 27 kwietnia 2014
#18
Cześć wam :) Dzisiaj dzień taki jakiś nie taki. Sama nie wiem jak to dzisiaj jest. Na dzisiaj był taki fajny plan, ale mama go zniweczyła w jednym momencie słowami " zbieraj się, za 30 minut wychodzimy zjeść na mieście"... I jak tu odmówić. Nie da się. W domu nic do jedzenia nie ma, więc zaraz padłoby pytanie typu ''a co ty masz zamiar dzisiaj jeść?" Tak więc przebrałam się i poszliśmy. W restauracji dostaję talerz, a na nim 50% ziemniaków, garstka warzyw ( na bogato, a co im tam), mnóstwo sosu śmietanowo-koperkowego i grillowany filet z kurczaka. Ok... Tak więc zjadłam te warzywa i fileta starając się omijać sos i ziemniaki. Poszło chyba nie najgorzej, ale jakoś dobrze też nie jest.
Bilans:
- płatki fitness + mleko 0,5 % + 5 cienkich plasterków banana 150 kcal
- 1x chrupkie z serkiem kanapkowym, 1 x chrupkie z dżemem i 3 cienkimi plasterkami banana 110 kcal
- filet z kurczaka + garść warzyw ( sałata, pomidor, ogórek, kukurydza) + minimalna ilość sosu 350 kcal?
Jeśli już nic dzisiaj nie dojem to będzie 21. dzień SGD z wynikiem 610/700
Aż mi niedobrze od tego jedzenia, fuj....
Bilans:
- płatki fitness + mleko 0,5 % + 5 cienkich plasterków banana 150 kcal
- 1x chrupkie z serkiem kanapkowym, 1 x chrupkie z dżemem i 3 cienkimi plasterkami banana 110 kcal
- filet z kurczaka + garść warzyw ( sałata, pomidor, ogórek, kukurydza) + minimalna ilość sosu 350 kcal?
Jeśli już nic dzisiaj nie dojem to będzie 21. dzień SGD z wynikiem 610/700
Aż mi niedobrze od tego jedzenia, fuj....
sobota, 26 kwietnia 2014
#17
Kolejny dobry dzień, mamy godzinę 13:14 hmm, mam nadzieję, że nic mi dnia nie zepsuje. Na razie zjadłam na śniadanie 100 kcal, a na drugie 150 kcal. Dokładniej będzie podane w bilansie na koniec dnia ;) Pogoda znowu ładna, chociaż zanosi się na deszczyk, ale nieduży, bo chmury nie są jakieś metalowe. Próbuję się w sobie zebrać żeby wyjść na rower, chociaż na chwilę ruszyć tyłek. Wszystko spoko, ale jakoś jednak nie mogę się zebrać, zobaczymy co z tego wyniknie ^^ Dzisiaj rano się ważyłam i po tym wszystkim nie utyłam, ufff.... Nie schudłam, ale przynajmniej nie przybyło mi na wadze :3 Jest dobrze, trzymajcie się :*
Mmmm, cudowny zapach, nad moim miastem właśnie przechodzi burza. Już od jakiejś godziny, błyskało się, grzmiało, padało. Teraz jeszcze tylko słychać grzmoty. Nie tylko ja potrzebowałam oczyszczenia, ziemia też :) Jak już mówiłam, to był kolejny dobry dzień. Dzisiejszy bilans raczej też ładny ^^
- 2 x chrupie z dżemem domowej roboty z owoców z działki 100 kcal + trochę czerwonej herbaty
- 1 x chrupkie z dżemem + 100 ml kefiru i kilka truskawek i odrobina banana 150 kcal
- zlizana odrobina serka kanapkowego z noża 10 kcal
- jabłko 36 kcal
- płatki fitness + mleko 0,5 % 120 kcal (polecam, na długo zapycha)
20. dzień SGD 416/650 :)
ćwiczenia:
pooonad 20 kilka km przejechane rowerem, w 1 godz. 40 min ^^
Czuję, że coś się zmienia... na lepsze? Okaże się :)
Mmmm, cudowny zapach, nad moim miastem właśnie przechodzi burza. Już od jakiejś godziny, błyskało się, grzmiało, padało. Teraz jeszcze tylko słychać grzmoty. Nie tylko ja potrzebowałam oczyszczenia, ziemia też :) Jak już mówiłam, to był kolejny dobry dzień. Dzisiejszy bilans raczej też ładny ^^
- 2 x chrupie z dżemem domowej roboty z owoców z działki 100 kcal + trochę czerwonej herbaty
- 1 x chrupkie z dżemem + 100 ml kefiru i kilka truskawek i odrobina banana 150 kcal
- zlizana odrobina serka kanapkowego z noża 10 kcal
- jabłko 36 kcal
- płatki fitness + mleko 0,5 % 120 kcal (polecam, na długo zapycha)
20. dzień SGD 416/650 :)
ćwiczenia:
pooonad 20 kilka km przejechane rowerem, w 1 godz. 40 min ^^
Czuję, że coś się zmienia... na lepsze? Okaże się :)
piątek, 25 kwietnia 2014
#16
Hej dziewczyny, dzisiaj w końcu dobre wieści! Jak na razie zjadłam 3 jabłka, planuję jeszcze 1 lub może 2, to zależy, czy będę głodna. Do jedzenia mnie nie ciągnie, mam nadzieję, że tak zostanie i w końcu wezmę się w garść ;) Dzisiaj piękna pogoda, w szkole idzie mi coraz lepiej, jeszcze tylko z historii się ogarnąć i dam radę. Jutro jestem cały dzień sama w domu, spokój do 21 <3 Planuję nie zjeść obiadu, bo na obiad filet z kurczaka, może za to trochę rosołku? Albo w ogóle obiadu nie ruszę, to się okaże :) Trzymajcie się chudo :*
Edit.
Dzisiejszy dzień jak najbardziej udany, zjadłam 4 jabłka, owszem, dzięki nim głodu nie czułam dlatego było to łatwiejsze niż głodówka :)
19. dzień SGD 144 kcal/ 500 kcal
Myślę, że już teraz można spokojnie wszystko zacząć na świeżo. Może być tylko lepiej ^^
Dzisiaj ćwiczeń nie było, ponieważ długo byłam z moimi przyjaciółmi na świeżym powietrzu, polana, koc, moje ostatnie jabłuszko i woda = idealne późne popołudnie :)
Edit.
Dzisiejszy dzień jak najbardziej udany, zjadłam 4 jabłka, owszem, dzięki nim głodu nie czułam dlatego było to łatwiejsze niż głodówka :)
19. dzień SGD 144 kcal/ 500 kcal
Myślę, że już teraz można spokojnie wszystko zacząć na świeżo. Może być tylko lepiej ^^
Dzisiaj ćwiczeń nie było, ponieważ długo byłam z moimi przyjaciółmi na świeżym powietrzu, polana, koc, moje ostatnie jabłuszko i woda = idealne późne popołudnie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)